piątek, 31 maja 2013

JAK TANIO POJECHAĆ NA WAKACJE?


Większość z nas na „prawdziwe” wakacje może pozwolić sobie tylko raz w roku. Męczymy się jednak częściej i taka jednorazowa regeneracja nie wystarcza na dwanaście miesięcy. Są jednak sposoby, żeby od urlopu do urlopu gdzieś się wyrwać za małą kasę.

            Takie duże wakacje z moimi znajomymi planujemy na późną jesień. Można pojechać wtedy za mniejsze pieniądze. Nie ma tłumów i fajnie jest cieszyć się upałem wtedy, kiedy w Polsce jest zimno, a nie jechać do „ciepłych krajów” jak w lipcu to i tu upał niezgorszy.

            Można skorzystać z wyszukiwarek tanich weekendów i polecieć do dowolnego miejsca, głównie w Europie za mniej niż pięćdziesiąt złotych. W takich wypadach trzeba jeszcze pomyśleć o noclegu, który kosztuje często kilkanaście razy więcej niż lot. Nie mówiąc już o transporcie z lotnisk często ulokowanych daleko od miejsca docelowego. Chyba, że ktoś chce poznać okolice Paryża, Rzymu czy angielskie wsie.

            Przy wyjeździe zagranicznym dobrze jest pomyśleć o zabraniu rzeczy na handel celem zwrotu części kosztów. Trzeba się wtedy dowiedzieć, na co jest deficyt w kraju który wybraliśmy. Ciężko jest już opchnąć rzeczy takie jak spodnie z wycierusu, makatki na ścianę też sprzedają się średnio. Maszynki do golenia, kasety i rajstopy są już wszędzie a czekolada z Wedla jest ciężka do transportowania. Są jednak pewniaki takie jak kiełbasa, kurpiowskie serwety czy oscypki.

            Jest jeszcze jeden sposób na wyjazd zagraniczny. Można połączyć przyjemne z pożytecznym i zdecydować się na wyprawę autokarem do pracy przy zbiorach winogron w Bułgarii. Wystarczy trochę zapału i z takich wakacji możemy wrócić nawet na plus.

            Pomysłem na relaks połączony ze sportem jest piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Tu trzeba mierzyć siły na zamiary, bo nie wiadomo z którego miasta się wybrać. Rozważam ze Szparą wyprawę w tym roku w intencji odchudzania. Tylko chyba spotkamy się na miejscu, bo ja leniwie chcę wyruszyć z Kalisza skąd idzie się trzy dni i tyle samo wraca. Ona uparła się, że pójdzie w jedną stronę z Lublina, bo to są dwa tygodnie. Nie dość, że schudnie więcej to liczy jeszcze na pielgrzymkowy romans. Ja nie mam aż takiej nadwagi a przygodny sex w zupełności mi wystarczy.

            Jest jednak kilka informacji, o których trzeba Wam wiedzieć decydując się na tę formę wypoczynku. Wiem co mówię, bo byłem na pielgrzymce w klasie piątej szkoły podstawowej. Śpiewałem

Daj mu ręce swe,
Daj mu nogi swe,
Daj mu serce swe,
Daj mu duszę swą
Łoł.

            I to tańcząc w wianku wkoło księdza.

            Teraz muszę zdecydować się na inną aktywność w marszu, bo tańczyć już mi nie pozwolą. Do służby kierującej ruchem aut objeżdżających kolumnę mnie nie wezmą, bo nie znam zasad ruchu drogowego. Więc pozostaje mi tylko niesienie głośnika na plecach, który to znacznie utrudnia załatwianie się w kukurydzy i schylanie po kompot serwowany przez panie na przydrożnych stołeczkach. Pojawił się jeszcze pomysł, że jakbyśmy wybrali się razem ze Szparą to zabierzemy ze sobą wózek i będę ją pchał. Wózek jest nam potrzebny do wymuszania kwater do spania, dla niej i dla mnie, jako opiekuna. Spanie w stodołach jakoś mnie nie kręci ze względu na brak sympatii do myszy.

            Trzeba zaopatrzyć się w rzeczy potrzebne i nie dać się załatwić. Otóż na zbiórkę konserw przed wymarszem nie rzucać się z takimi rarytasami jak Gulasz Angielski tylko normalnie przynieść Tyrolską i Turystyczną. Zresztą i tak później puszki są losowane i dostaniecie Pasztet z koperkiem i Paprykarz Szczeciński, który w upale nie smakuje. Potrzebna jest też mąka ziemniaczana. Nie jak twierdzi Szpara do robienia pyzów, tylko jako talk na poobcierane uda dla grubasów. Do plecaka podręcznego należy także włożyć święte obrazki. Będą potrzebne przy opuszczaniu kwater jak mówi się „Bóg zapłać za gościnę” i wtedy, gdy ludzie po drodze całują cię po rękach, co często się zdarza.

            Można zabrać także gitarę. Ja się nie decyduje, bo z przodu mam mieć wózek, na plecach głośnik to już nie byłoby jej jak zawiesić. Zresztą nie umiem grać. Umiem za to popisowo robić Tośke Krzysztoń, do parodii której gitara jest niezbędna.

            Do zrobienia Antoniny niezbędna jest: bandamka, stary mop, spódnica w smutnym kolorze i właśnie gitara. Konieczna jest także znajomość tekstu „Perłowej łodzi”. Ale może ktoś mi tę gitarę pożyczy?.

            Zaopatrzenie plecaka musi być szczegółowo przemyślane i co jakiś czas warto na trasie do niego zaglądać. Ja tego nie robiłem, tylko dorzucałem różne rzeczy. Jak wróciłem roztańczony do Kalisza to Zdzisława tylko rozpięła w nim zamek, zajrzała do środka, powąchała i wywaliła go z zawartością do kosza.

            W samej Częstochowie czeka Was moc atrakcji. Najnowszą jest największy i jedyny na świecie pomnik Mariusza Pudzianowskiego w stroju papieża. Żeby było ciekawiej stoi w Parku Miniatur.

            Inną alternatywą wypoczynku jest Obóz Harcerski. Jak kogoś jara spanie w mokrym namiocie, kiełbasa z ogniska, cała w piasku i sikanie po krzakach to bardzo proszę. To też nie jest wysoki koszt. Pamiętajcie jednak, że myjąc się w jeziorze nie można używać szamponu. Zresztą w moim wieku mógłbym pojechać już tylko, jako druh, co nie wiąże się kompletnie z dobrą zabawą. Jak załapujecie się jeszcze na grupę zuchów może być ok. Wtedy nikt nie lubił się myć a spać można było gdzie popadnie. Im gorzej tym lepiej.

            Jest także możliwość podróżowania za darmo autokarami po kraju. Nie trzeba płacić za bilet ale w zamian w czasie podróży jesteśmy zobowiązani oglądać prezentację garnków, aparatów do masażu, pościeli, patelni czy odkurzaczy. Najczęściej miejscem docelowym jest figura Jezusa w Świebodzinie, albo Licheń, ale to zawsze lepsze niż siedzenie w mieście.

            Ja w Licheniu bywałem rokrocznie z rodzicami i wspominam bardzo dobrze. Poza incydentem, kiedy moja matka z koleżanką pomyliły kierunki i schodami z krzyżykiem (po których należy chodzić na kolanach) postanowiły zejść w dół a nie jak reszta pątników, wejść do góry. Pomijając to, że na kolanach po schodach w dół nie jest łatwo to one miały jeszcze nadwagę. Zablokowały cały ruch na Golgocie i słowa jakie dolatywały do nich z dołu schodów nie powinny były padać z ust pielgrzymów a już na pewno nie w świętym miejscu. Koleżanka miała jeszcze wadę wymowy i jak odkrzykiwała to ludzie myśleli, że ona mówi językami.

            Jest tam niedaleko piękne jezioro i ogromny męski klasztor na górze w lesie. Raz w roku mogą zwiedzać go panowie. Byłem tam, jako dziecko z moim Tatą. Zdzisława licytowała się z zakonnikiem pod bramą, z każdym jego słowem podwyższając wysokość łapówki, bo też chciała wejść. Pierwszy raz w życiu nie udało jej się czegoś załatwić i na złość paliła papierosa w lesie. Ojciec bez Zdzisławy też postanowił uprzyjemnić mi zwiedzanie. Widząc jak jestem przerażony tymi wnętrzami cały czas mnie straszył. Najgorszy moment był, kiedy z palca zleciała mi srebrna odpustowa obrączka i poturlała się po podłodze, na której stały trumny. Ojciec i oprowadzający nas Brat wmawiali mi, że ta obrączka mnie tam ściągnie. Jak na razie jeszcze się nie wybieram.

            Istnieje jeszcze coś takiego jak autostop. Tylko zastanawiam się, kto zabierze łysego w dresie. Szpara mówi, że inny łysy w dresie, ale wtedy nie wiem czy wsiądę.

            Najtańszą formą wycieczkowania jest komunikacja miejska. Zrezygnujcie z książki i słuchawek i usiądźcie w kącie pod oknem. Nie trzeba będzie nikomu ustępować miejsca a będziecie mieli świetny widok na pasażerów. Dziś jechałem z panią która usiłowała czytać jakieś dokumenty. Ja wpatrywałem się w okno słuchając jak dwie dresiary omawiały próbne czesanie na wesele.

- Tak mje źle uczesaa, że się poryczaam.
- Ryli?.
- Bez kitu.
- Dobrze, że robiaś próbne bez kasy.
- Zdjencia wrzuciam na fejsa nawet nie lajkowali.
- To weź do niej nie chodź wiencej.

            I tak nam mijała podróż aż do tramwaju wsiadła wycieczka dzieci. Zaczęły rozmawiać i głośno się śmiać. Nikomu normalnemu dzieci nie przeszkadzają, więc pani zrezygnowała z czytania, ja z widoków za oknem i przyglądaliśmy się wesołej grupie. Dzieci są prawdziwe i nie bawią się w dyplomacje. Najpierw dyskutowały o wymianie jakichś kart i obrazkach aż do środka wszedł młody chłopak z torbą treningową. Śmierdziało od niego potem jak od maratończyka. Jedną ręką trzymał Przegląd Sportowy a drugą chwycił się rurki na górze, odkrywając pachę. Cała grupa dzieci, gdzieś miała poprawność i jak na hasło jedną ręką pozatykali sobie nosy a drugą się wachlowali. Pani obok mnie zasłoniła twarz kartkami i zazdrościłem jej zapachu tuszu, bo na sobie miałem tylko koszule, którą mogłem naciągnąć na twarz. Chłopak odebrał telefon:

- Będę za dwie minuty w domu i się wykąpie.

Dzieci potakują

- A później prosto do ciebie

            Kiedy smród osiągnął apogeum (do telefonu podniósł drugą rękę), hałas rozmów i śmiechów nie pozwalał na czytanie ani grę w telefonie do kompletu wsiał dziad z harmonią i zaczął grać a dzieci śpiewać. Nie przyglądałem się kiedy wysiadłem w centrum, ale nie wiem czy ten tramwaj nie miał napisu CYRK KORONA.

            Polecam bilet miesięczny. Zabawa codziennie.

2 komentarze:

  1. Popłakałam się ze śmiechu :D
    Dziękuję, uwielbiam ten blog!

    OdpowiedzUsuń